weekend so far
hungry hungry models @ dom (aka spółdzielnia “ogniwo”): klub imprez trudnorozkręcalnych. w sumie fajne są te dwa małe pokoje, natomiast duża sala jest za dużo za duża (to znaczy albo powierzchnia, albo wysokość jest przesadna), ze wszystkimi złymi konsekwencjami. trudno mnie będzie namówić na kolejne wpadnięcie
śledzik – potrzeba było czujności siewiora, aby się dowiedzieć, że dają tam coś jeszcze tańszego niż shoty po 4 – orzechówkę z mleczkiem po 2,5. wchodzi jak złoto. jednostka miary: garść kielonów. jestem na tak.
retrospektywa scorsese w polonii. kolejna fascynacja, jak można tak nie promować imprezy (na plakatach i w gazecie jest, że mają retrospektywę, a nie jaki film kiedy). efekt: 10 osób na sali – tak się fetuje honoris causa. a film wypasiony
pan tu nie stał – przymierzam czapy “cześć”, a tam rita tozło. przyleciała na zakupy z londynu, właśnie tu, do jedynego sklepu w łodzi wartego takiej akcji. oblukajcie kalendarz! (nie, nie ma go online)
i jeszcze maraton amnesty w zapiecku. sentymentalnie. 1% poszedł na największe dostępne gatunki pizz;-)

i ja tam byłam, orzechówkę piłam.